To co od kilku dni dzieje sie na polskiej scenie politycznej jest skomplikowane i dla wielu niejasne. Co, kto, dlaczego, dla kogo, przez kogo - mam wrażenie, że każdy członek PISu ma niepisany obowiązek powiedzieć jak najwięcej w jak najgorszy sposób nie licząc sie ze słowami. Chodzi o to aby jak najbardziej oczernić opozycję i jej działaczy w oczach mediów i opinii publicznej, a w pierwszej kolejności PO. Wyraźnie widzę kilka poważnych atutów w rękach działaczy PISu, które moim zdaniem przeważą w wyborach.
Wystarczy czasami włączyć telewizor i przysłuchać się wiadomościom na państwowych kanałach aby przekonać sie o tym, że cały aparat medialny jest pod wodzą "partii wielkich braci". Już od momentu gdy PISowi nie wyszła koalicja z PO partia ta zaczęła przez publiczne stacje radiowe i telewizyjne kreować swój wizerunek pod kontem niechybnych wyborów. Nie ulega wątpliwości, że w zaistniałej sytuacji PIS użyje całych swoich wpływów aby za pośrednictwem państwowych mediów przekonać do siebie potencjalnych wyborców. Władze PISu świetnie zdają sobie sprawę z faktu iż do wyborów częściej chodzą ludzie starsi. Jarek K. dobrze rozegrał sprawę odpowiadając kardynałowi Dziwiszowi na jego list. Podlizał się tym samym Ojcowi Dyrektorowi, dziennikarzom Radia Maryja. Wystarczy patrzeć jak grupa demagogów, których słychać na antenie moherowej rozgłośni za pomocą kilku socjotechnicznych sztuczek zrobi wodę z mózgów milionom emerytalnych polaków. Ci z kolei z chęcią założą na głowy berety i pobiegną do wyborów postawić krzyżyk w jedynie słusznym okienku z napisem "PIS".