Fot. AFP
Niepokoi cię nowa polityka prywatności internetowego giganta? Głowa do góry. Jest kilka sposobów na to, żeby udaremnić zbyt wnikliwą obserwację naszych poczynań w sieci.
1 marca Google zmienił swoją politykę prywatności. Decyzja ta mocno zaniepokoiła wielu aktywistów oraz część internautów. Zmiany pozwolą największej na świecie firmie internetowej zbierać informacje na temat osób korzystających z jej produktów, usług oraz stron, oraz przechowywać je w jednym miejscu. Google twierdzi, że inicjatywa ta ma na celu stworzenie szczegółowych profili użytkowników, dzięki czemu będzie można im oferować bardziej spersonalizowane usługi.
"Krótko mówiąc, będziemy traktować każdego z was jak pojedynczego użytkownika wszystkich naszych produktów, co pozwoli na prostsze i bardziej intuicyjne korzystanie z Google’a", napisał koncern 24 stycznia na swoim blogu, ogłaszając wprowadzenie zmian.
Nie będą one dostrzegalne od razu, a strony i usługi Google’a mają funkcjonować jak dotychczas. Jednak obrońcy prawa do prywatności (oraz niektóre europejskie rządy) wyrażają zaniepokojenie, że po wdrożeniu nowych zasad Google będzie wiedział zdecydowanie za dużo o tym, kim jesteśmy, z kim rozmawiamy, co oglądamy, gdzie bywamy, oraz – co chyba najbardziej zatrważające – co lubimy kupować.
Jeżeli ta wizja napawa was przerażeniem, głowa do góry. Jest kilka prostych kroków, które wystarczą, by udaremnić Google’owi nazbyt wnikliwą obserwację naszej aktywności w sieci. Oto One: